top of page

3 lata, 6 refleksji i jedna żaba, która się nie poddała

28 paź
7 minut(y) czytania


Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawaj. I jednocześnie: nigdy nie mów nigdy.


Ucz się, wyciągaj wnioski, zmieniaj strategie i nie myl uporu ze skutecznością.

Zaraz pykną mi trzy lata prowadzenia własnej działalności. Trzy lata, sześć refleksji i jedna żaba, która nie zamierzała dać się połknąć.


A co bocian i żaba mają wspólnego z moim jubileuszem? Mniej więcej tyle, co piernik z wiatrakiem. Mąkę. 😎



Najwyraźniej zbyt dużo tlenu w lesie sprawiło, że zebrało mi się na refleksje. Mam ich kilka i nie zawaham się ich użyć. Więc nawet jeśli nie macie ochoty ich czytać, i tak się nimi z Wami podzielę. Ha!


1. Nie ma idealnego momentu, w którym wreszcie jesteś gotowa


Można czekać na większą pewność siebie, lepsze warunki, odpowiedniego partnera, więcej doświadczenia, klientów albo pieniędzy. Tylko że ten idealny moment może nigdy nie nadejść.

Nie da się przewidzieć wszystkich scenariuszy i przygotować na każdą ewentualność. No, może na papierze. Dopiero działanie daje odpowiedzi, których nie znajdziesz w kolejnej analizie, planie czy tabelce.

Z etatu odeszłam w momencie, który z boku wyglądał na najgorszy możliwy. Miałam zespół, gabinet, auto służbowe i stabilną umowę. Ale czułam, że to nie jest miejsce, w którym chcę pracować. Zamieniłam pewność na niewiadomą. Oczywiście, że się bałam. Paradoksalnie okazało się, że potrafię działać na zupełnie innym paliwie. Po kilku miesiącach moje dochody wróciły do poprzedniego poziomu, a różnorodność współprac dała mi siłę, której się nie spodziewałam.

Czasem trzeba po prostu ruszyć. Sprawdzić. Przetestować. Popełnić błąd i wyciągnąć z niego wnioski. Nie bać się porażki. Każdy potrafi nazwać swoje cele i potrzeby, ale nie każdy daje sobie szansę. W ostatecznym rozrachunku czegoś po prostu się nauczymy.



2. Uwaga jest fundamentem. Trzeba nauczyć się nią mądrze zarządzać


Social media, powiadomienia, wiadomości, wydarzenia i kolejne rzeczy, które wydają się pilne, ważne albo absolutnie niezbędne. Można spędzić mnóstwo czasu na czytaniu, komentowaniu i byciu na bieżąco. A potem zorientować się, że własne sprawy nadal czekają. Mnie też się to zdarza.

Nie piszę tego z pozycji osoby, która ma to opanowane. Bynajmniej. Sama wciąż buduję zdrowe nawyki, bo powiadomienia i social media potrafią rozszczepić moją uwagę tak, że doprowadza mnie to do szału. To złożony temat psychologicznie, neurobiologicznie i kulturowym.

Uważność to zdolność bycia tu i teraz, więc z pewnością nie jest to zamartwianie się ani porównywanie do innych. Na LinkedIn łatwo trafić na historie o szybkich sukcesach: skalowaniu, wielomilionowych przychodach, zespołach, inwestycjach i wielkich wydarzeniach. A ja mam księgową, w razie potrzeby poradę prawną, a resztę robię sama. Tylko że każdy startuje z innego miejsca, z innymi zasobami, celami i w innej branży. Porównywanie zabiera fokus z własnej drogi i własnej pracy.

Dlatego coraz bardziej doceniam jakość głębokiej pracy i świadome odcinanie się od rozpraszaczy. Nie na wszystko trzeba reagować. Nie wszędzie trzeba być. Czasem warto odpuścić.

Koncentracja i konsekwencja to mięśnie, które ćwiczy się latami. Często nie przez dokładanie kolejnych rzeczy, tylko przez rezygnowanie z tych, które zjadają uwagę, a niewiele wnoszą. Spokojna głowa potrzebuje snu, ruchu, zdrowej szamy, a czasem zamknięcia drzwi. Również tych wirtualnych.



3. Bycie zajętym to nie to samo co działanie. Liczy się skuteczność


Można brać udział w projektach, wydarzeniach i konferencjach, chodzić na spotkania i pisać artykuły. Tylko co z tego wynika? Aktywność nie zawsze przekłada się na sprzedaż. A kalendarz wypełniony po brzegi nie jest jeszcze dowodem, że firma działa tak, jak powinna.

Na etacie miałam zespół, mogłam delegować i decydować na większą skalę. Dziś robię wszystko sama: od szkoleń, przez oferty i analizy, po stronę www i grafiki. Tym bardziej muszę świadomie wybierać, na co przeznaczam czas.

Coraz częściej pytam siebie: jaki efekt chcę osiągnąć? Po czym poznam, że to działanie miało sens? Nie chcę tylko robić dużo. Chcę robić rzeczy, które prowadzą mnie tam, dokąd zmierzam. No i mierzę siły na zamiary i cieszę się wpływem.



4. Relacje mogą uskrzydlać, ale mogą też betonować


W relacjach zawodowych cenię szczerość, wzajemność i partnerskie podejście. Mam garstkę przyjaciół. Mam na LinkedIn osoby, z którymi utrzymuję kontakt od lat, choć nigdy nie spotkaliśmy się na żywo. I to są relacje, które naprawdę coś wnoszą.

Nie potrzebuję setek znajomości. Potrzebuję ludzi, z którymi jest przepływ, rozmowa i wzajemne zainteresowanie.

To samo widzę we współpracy. Ludzie wybierają partnerów biznesowych nie tylko ze względu na ofertę, cenę, doświadczenie czy kompetencje. Liczą się też energia, poczucie humoru i nastawienie na „da się”. Dla mnie również jest ważne, jak się czuję przy osobach, z którymi pracuję. Czy praca płynie, czy odpowiedzialności są nazwane i czy relacja jest partnerska, a nie szarpaniem się nawzajem.

Coraz mniej energii wkładam w udowadnianie, że potrafię. Jeśli ktoś wybiera inną firmę, to w porządku. Święte prawo klienta. Przy współpracach projektowych i indywidualnych nie inwestuję w relacje, w których tylko jedna strona inicjuje kontakt i bierze odpowiedzialność za współpracę. Jeśli wzajemności brakuje już na początku, robię krok w tył. Nie po to, żeby kogoś ukarać. Po prostu szanuję swój czas i energię, bo uwaga jest ograniczonym zasobem. Nauczyłam się tego w praktyce. Kilka razy się sparzyłam, ale to było cenne doświadczenie.



5. Pokora jest ważna, ale nie oznacza umniejszania własnego doświadczenia


Mam za sobą 15 lat pracy zawodowej w obszarze rozwoju. Byłam wykładowczynią akademicką na etacie, HR Business Partnerką, menedżerką i dyrektorką. Z etatu przeszłam bezpośrednio na własną działalność, robiąc dalej to, na czym znam się zawodowo. Nadal też prowadzę zajęcia i dzielę się wiedzą.

Nie zaczynałam od zera. Mam portfolio, doświadczenie projektowe, rekomendacje, zadowolonych klientów i trzy produkty, które rozwijałam w oparciu o praktykę. Wiem, z jakimi wyzwaniami mierzą się organizacje, menedżerowie i pracownicy. Wiem też, w czym mogę im pomóc.

Dobry trener nie bierze wiedzy wyłącznie z książek. Testuje rozwiązania, sprawdza je w praktyce i stale doskonali swój warsztat. Z przedsiębiorczością jest podobnie.

Coraz częściej myślę o sobie jak o przedsiębiorczyni. Nadal oswajam się z tym słowem, ale patrzę na swoją działalność szerzej niż przez pryzmat projektów. Dochodzą sprzedaż, finanse, rentowność i pytanie, jak rozwijać firmę, a nie tylko dobrze wykonywać swoją pracę. To chyba robi różnicę. Nie pochodzę też z rodziny przedsiębiorczej, nie mam wzorców wyssanych z mlekiem matki, ale czy jest taka konieczność?

Jednocześnie nie chcę, żeby praca była osią mojej tożsamości. Mam też inne ważne role. Jesteśmy bardziej wielowymiarowi niż efekty naszej pracy. A jednak to praca daje mi dużo sensu i spełnienia, zawsze tak było. Myślę, że po kilkunastu latach nie zatapiam się już w pracy. Ale są takie momenty, kiedy skrzydeł dodają mi słowa takie jak te:

„Obejrzałem i wysłuchałem kilku Pani wykładów na WSKZ. Z dużym zainteresowaniem. Chciałem dać znać, że uważam, że wykonuje Pani świetną pracę.”
„Była Pani inspiracją do zmiany w moim życiu, pomyślałam: dlaczego nie zostać liderem… i zostałam :) i to w obcym kraju. […] Zasiała Pani ziarenko, które kiełkuje.”

I wiele innych słów uznania, które otrzymuję w referencjach i rekomendacjach.

Wiem, co potrafię. Wiem, czego jeszcze muszę się nauczyć. I chcę rozwijać jedno i drugie.


6. Nie wszystko zależy ode mnie, ale wiele zależy od tego, co zrobię z tym, co mnie spotyka


Dziękuję wszystkim, z którymi miałam okazję pracować. Tym, którzy mi zaufali, zaprosili mnie do projektów, dali szansę, polecili dalej albo pomogli rozwinąć skrzydła.

Dziękuję również tym, którzy wybrali kogoś innego. Serio.

Odmowy nie zawsze są przyjemne. Czasem uruchamiają wątpliwości, czasem złość, a czasem ochotę, żeby wsadzić armatę i wystrzelić w kosmos. Ale potrafią też skłonić do przyjrzenia się sobie, swojej ofercie i sposobowi komunikowania wartości. Z perspektywy czasu widzę, że wiele takich sytuacji pomogło mi się rozwinąć.

Nie mam wpływu na każdą decyzję innych ludzi. Mam za to wpływ na swoją pracę, decyzje, nawyki i kolejne działania. I na tym chcę się koncentrować.



Co dalej? Rozwój, a jakże


Chociaż teraz wieńce też się nieźle sprzedają. 😅

Mam trzy programy, z których jestem kapkę dumna, trochę rzeźbiłam. Rozwijałam je w oparciu o praktykę, a opisy, grafiki i oferty przygotowałam sama. Jeśli jesteś specjalistą SEO, grafikiem albo webmasterem, pozwól mi się przez chwilę nacieszyć własną robotą i nie oceniaj mnie surowo. Na fachowe uwagi przyjdzie czas.



Cztery warstwy komunikacji i przywództwa 

Dla specjalistów i menedżerów. Problem z komunikacją w zespole bywa objawem albo przyczyną, a program pomaga ustalić, na której warstwie leży. Uczestnicy uczą się zadawać pytania, słuchać, parafrazować, zmieniać perspektywę, delegować i dawać feedback. Przyglądają się też własnym przekonaniom i uczą się reagować na napięcia i konflikty. Efekt: zaufanie i bezpieczeństwo psychologiczne w zespole.


Akademia Menedżera 

Czy liderzy w Twojej firmie zostali naprawdę przygotowani do swoich ról? Często awansujemy najlepszych specjalistów, a potem rozliczamy ich z wyników, a nie z rozwoju zespołu, retencji, absencji czy rotacji. Akademia uczy tego, co w zarządzaniu ludźmi najważniejsze: planowania pracy, delegowania, feedbacku, wspierania i rozwijania zespołu, a także zarządzania własną energią. To przekłada się na efektywność, jakość usług/produktu i finanse.


Stop mobbingowi, start szacunkowi 

Kompleksowy projekt dla organizacji, a nie tylko polityka antymobbingowa. Diagnoza, dokumentacja i współpraca z prawnikami oraz HR. Do tego komunikacja w firmie, jasne zasady zgłaszania napięć, reagowanie na trudne sytuacje, przygotowanie kadry menedżerskiej i dbanie o dobrostan. Wszystko po to, żeby szacunek był codzienną praktyką, a nie zapisem w regulaminie.

Chcę więcej pokazywać, jak te programy działają w praktyce: opisywać projekty, przykłady i efekty współpracy. Nie tylko mówić, co robię, ale przede wszystkim pokazywać, w czym i jak mogę pomóc.


Na koniec: dziękuję, że jesteście


Tym, którzy czytają, komentują, rozmawiają ze mną i polecają mnie dalej.

Dziękuję moim klientkom i klientom za zaufanie i możliwość wspólnej pracy. Koniec końców właśnie o to chodzi. Robić swoje i mieć z tego radość.

Nie wiem, jak będzie wyglądał kolejny rok. Bo kto wie? Ja też chciałabym wygrać w Lotto (czasami gram i w momencie losowania jestem milionerką - kto też tak ma?).


Ale wracając na ziemię, wiem, że mam doświadczenie, produkty, pomysły, energię do dalszego działania i całkiem niezłe poczucie humoru. To chyba niezły zestaw na początek kolejnego rozdziału.


Chcę dać sobie szansę. Dostrzegać możliwości i umieć je przyjmować, ale też konsekwentnie robić swoje, żeby je tworzyć, a gdy przyjdzie krytyczny moment, nie bać się zaryzykować i coś zmienić.


Trzy lata za mną. No to lecimy! A może jednak te wieńce? Albo stand-up? ;)

Lubię zmieniać zdanie. Albo nie, nie lubię.



Pytanie za 100 punktów: kto czuje się żabką, a kto bocianem? Na jakim etapie jesteście?

Dajcie znać, jak to wygląda u Was, i dbajcie o swoją energię.



N.


PS Prezent na 3-lecie. Dla 3 pierwszych firm zainteresowanych programem rozwoju kompetencji liderskich lub programem Stop mobbingowi, start szacunkowi mam bezpłatną konsultację diagnostyczną. Oferta jest ważna do 30 listopada, bo to miesiąc, w którym założyłam Instytut. Jeśli temat jest Ci bliski, napisz do mnie biuro@nataliawarszawska.pl

 
 
 

Komentarze


KONTAKT

Instytut Rozwoju Personalnego Natalia Warszawska

Biuro:

Al. Zjednoczenia 128/11 Zielona Góra

biurowiec UniTruck parter

​

Siedziba:

ul. Amelii 2h/2 Zielona Góra 65-147

NIP 6151846991

REGON 362032465

​​

Tel: 660473792​

E-mail: biuro@nataliawarszawska.pl

​

  • LinkedIn
  • Facebook
  • Instagram
  • YouTube

© 2024 by Natalia Warszawska

Thx. :)

bottom of page